Nauka jak czołgi.
Manifest 4% PKB na polski rozum . Polska wydaje dziś na zbrojenia rekordowe ponad 4% PKB. W liczbach bezwzględnych to astronomiczny ocean pieniędzy – blisko 180 miliardów złotych rocznie [wikipedia.org]. Nikogo te kwoty nie dziwią, nikt nie pyta o natychmiastowy zwrot z inwestycji. Rozumiemy, że to koszt naszego fizycznego przetrwania. Najwyższy czas postawić rewolucyjną tezę: nauka i technologia to dokładnie taka sama tarcza antyrakietowa jak systemy Patriot. Jeśli nie zaczniemy wydawać na polskie laboratoria tyle samo, co na obce czołgi, za dwadzieścia lat obudzimy się w technologicznym skansenie. Zbrojenia kupują nam czas „na teraz”, ale kupowana za granicą broń za dwie dekady będzie przestarzałym złomem. Przyszłość kupuje się wyłącznie w laboratoriach. Współczesne wojny i rynki wygrywa się sztuczną inteligencją, cyberbezpieczeństwem, technologiami kwantowymi i zaawansowaną biotechnologią. Przeznaczenie 4% PKB na twardą naukę stworzyłoby z Polski technologiczny Pentagon Europy Środkowej. Oponenci natychmiast podniosą krzyk, że zbrojenia kupujemy na kredyt i państwa nie stać na drugie tyle dla profesorów. To bzdura. Pieniądze w polskim budżecie są – udowodniły to raporty KAS o miliardach rozrzucanych helikopterem na polityczne bzdety. Aby sfinansować wielki skok naukowy, nie trzeba zadłużać kraju. Wystarczy przeprowadzić bezwzględne, wielkie sprzątanie budżetu w trzech obszarach: Likwidacja instytutów-wydmuszek: Natychmiastowe zaoranie agencji „badających tożsamość”, fundacji powoływanych przez partie do wyprowadzania publicznego grosza i rad nadzorczych dla partyjnych nominatów. To miliardy złotych marnowane co roku. Koniec z bizantyjską propagandą: Miliardy płynące dotychczas na media publiczne i rządowe programy wizerunkowe powinny natychmiast zostać przekierowane do laboratoriów medycznych i fizycznych. Cięcia w urzędniczej nadbudowie: Redukcja fikcyjnych etatów doradców i setek spółek-córek Skarbu Państwa, które służą wyłącznie jako polityczne skarbonki. Samo dosypanie miliardów do starego, zbiurokratyzowanego systemu akademickiego byłoby jednak błędem. Finansowy program naprawczy musi opierać się na trzech twardych filarach: Automatyczna indeksacja grantów: Budżet Narodowego Centrum Nauki (NCN) musi zostać ustawowo powiązany z PKB, odcinając go raz na zawsze od humoru i kaprysów urzędników. Zasada 1:3 (Państwo + Biznes): Wzorem USA czy Korei Południowej, państwo daje gwarancję stabilności, ale poprzez ulgi podatkowe zmusza prywatne firmy do inwestowania w uczelnie. Za każdą złotówkę z budżetu, biznes musi dorzucić trzy kolejne na komercjalizację wynalazków. Polski DARPA: Stworzenie Agencji Projektów Obronno-Naukowych. Połączenie budżetu wojska i nauki. Badacze dostają miliony na ryzykowne projekty (np. systemy antydronowe, polskie satelity), a armia gwarantuje zakup gotowego, polskiego produktu. Kiedy kupujemy od obcych mocarstw myśliwce F-35, żaden urzędnik nie żąda dowodów na to, że samolot zarobi na siebie w pierwszym roku. Dlaczego więc, gdy polski biolog prosi o grant na badania nad rakiem, system domaga się natychmiastowych zysków handlowych? Kraj, który wydaje fortunę na cudzą broń, a żałuje grosza na własny rozum, przypomina rycerza, który kupił najdroższą zbroję na świecie, ale z głodu nie ma siły podnieść miecza.