Geopolityczny pragmatyzm i polskie diamenty w bagnie plemiennej wojny Siedzę w ciszy, myśląc o mapie współczesnego świata, i czuję przede wszystkim głębokie, racjonalne zmęczenie. Moje pokolenie widziało czas wielkich przemian. Jako nastolatka obserwowałam narodziny nowej Polski. Widziałam, jak robotniczy zryw Solidarności, oparty na autentycznym pragnieniu godności dla ludzi pracy, został bezwzględnie przehandlowany na politycznych salonach za poklepywanie po plecach wielkich korporacji czy Waszyngtonie. Ta lekcja z przeszłości uodporniła mnie na tanie obietnice i puste słowa. Dziś polityczne deklaracje na mnie nie działają – interesuje mnie wyłącznie twardy bilans moich zysków, strat finansowych i osobistego bezpieczeństwa. Żądam czynów, a tych wciąż brakuje. Zamiast mądrego zarządzania krajem, obserwuję globalne starcie, w którym Europa wykazuje się porażającą nieudolnością. Ślepo realizując wytyczne z USA, zamiast dbać o własny interes, daliśmy się zapędzić w kozi róg. Idea z...
Popularne posty z tego bloga
Zdrada w białych rękawiczkach. Jak wielka polityka gasi światła kobietom w Afganistanie (i dlaczego Ukraina powinna patrzeć w górę) Siedzę przy swoim stole. Mam przed sobą kubek ciepłej herbaty, otwarty laptop i luksus, z którego nawet nie zdaję sobie sprawy na co dzień: wolność myśli. Mogę napisać te słowa. Mogę je opublikować. Mogę krzyczeć w internecie o niesprawiedliwości i nikt nie przyjdzie pod moje drzwi z batem. Gdy zaczęłam zbierać materiały do nowego cyklu „Dookoła globu”, moim pierwszym celem stał się Afganistan. Chciałam zrozumieć, jak to możliwe, że w XXI wieku można z dnia na dzień wymazać miliony kobiet z przestrzeni publicznej. Zgasić im światło. Zamknąć w domach jak więźniarki we własnym ciele. W świecie, który rzekomo idzie do przodu, one zostały cofnięte w mrok średniowiecza. Teatr strachu i iluzja poparcia Przeglądając zdjęcia z Kabulu tuż po powrocie talibów do władzy, uderzył mnie jeden obraz. Uniwersytet. Rzędy kobiet ubranych od stóp do głów w czarne...
Rozszerzone filakterie i sejmowe szczekanie. O faryzeizmie na Wiejskiej i fasadowym katolicyzmie Polaków Gdy na początku września 2026 roku kamery w Sejmie uchwyciły posłankę Prawa i Sprawiedliwości, Dominikę Chorosińską, wydającą odgłosy szczekania podczas wystąpienia wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, opinia publiczna zamarła w zażenowaniu. Choć Komisja Etyki Poselskiej w takich przypadkach może co najwyżej bezradnie machnąć ręką i udzielić kolejnego upomnienia, incydent ten wykracza daleko poza ramy zwykłego braku kultury osobistej. Stał się on bowiem soczewką, w której jak na dłoni widać największą chorobę polskiego życia publicznego: głęboką hipokryzję, faryzeizm oraz fasadowość religii traktowanej wyłącznie jako polityczny taran. Dominika Chorosińska (niegdyś Figurska) przez lata budowała swoją pozycję na fundamencie radykalnego konserwatyzmu. Twarz ruchów pro-life, ambasadorka Ogólnopolskiego Marszu dla Życia i Rodziny, autorka haseł o „tradycyjnym modelu rodziny j...