Syndrom zamykanej drabiny i emigracyjny paradoks wolności bez odpowiedzialności
Teoria, która stała się rzeczywistością
Emigracja to proces pełen wyzwań, który zmusza człowieka do redefinicji własnej tożsamości. Intuicja podpowiada, że osoby na obczyźnie powinny dążyć do wewnątrzgrupowej solidarności. Socjologia migracji regularnie rejestruje jednak zjawisko odwrotne, znane jako „pulling up the ladder behind you” – syndrom zamykanej (lub wciąganej) drabiny. Dotyczy on sytuacji, w której imigranci, po osiągnięciu stabilizacji, odcinają się od nowych fal migrantów, a niekiedy aktywnie utrudniają im start.
Przez długi czas analizowałam to zjawisko jako suchą teorię socjologiczną na przykładzie Polonii w USA i Wielkiej Brytanii. Jednak moja niedawna rozmowa z córką koleżanki, która na co dzień mieszka w UK, a obecnie spędza urlop w Polsce, boleśnie sprowadziła tę teorię na ziemię. Jej słowa: „Głosuję na partię antyemigracyjną, bo nie lubię emigrantów” – wypowiedziane przez osobę, która sama jest migrantką – brzmią w pierwszym odruchu absurdalnie. Pokazują jednak, jak głęboko ten syndrom potrafi przeżreć ludzką empatię.
Casus Polonii w USA i UK – Podłoże strukturalne
Syndrom zamykanej drabiny nie wynika z czystej złośliwości, lecz zakorzeniony jest w lęku przed utratą wypracowanej pozycji i stygmatyzacją ze strony społeczeństwa przyjmującego. W Stanach Zjednoczonych konflikt ten tradycyjnie przebiegał na osi pokoleniowej i klasowej. Zasiedziała Polonia z początku XX wieku oraz emigracja polityczna z lat 80. („solidarnościowa”) często patrzyły z wyższością na późniejszych migrantów zarobkowych. Tradycyjne organizacje polonijne w Chicago czy Nowym Jorku przez lata były „zabetonowane”, odcinając nowo przybyłych od kapitału społecznego ze strachu, że robotnicza, pracująca „na czarno” fala popsuje wizerunek Polaka-obywatela.
- Paradoks antyemigracyjny: Wiele osób z tej społeczności popierało twarde stanowisko Trumpa wobec nielegalnej migracji z przekonaniem, że dotyczy ono głównie migrantów z Ameryki Południowej przekraczających południową granicę. Panowało powszechne przekonanie, że Polacy „ciężko pracują i nie łamią prawa”, więc restrykcje ich nie dotkną
- W Wielkiej Brytanii dynamika ta zaostrzyła się po unijnym przełomie w 2004 roku i wokół Brexitu w 2016 roku. Powojenna, inteligencka emigracja z przerażeniem obserwowała nagły napływ setek tysięcy robotników z Polski, obawiając się utraty statusu. Najbardziej uderzającym przejawem wciągania drabiny był jednak fakt, że część Polaków posiadających już brytyjskie paszporty poparła Brexit, argumentując w socjologicznych wywiadach, że „imigracja wymknęła się spod kontroli”.
Część II: Emigracyjny paradoks, czyli wolność bez odpowiedzialności
Rozmowa z córką koleżanki uświadomiła mi, że współczesny syndrom wciąganej drabiny to coś więcej niż walka o rynek pracy – to głębokie rozszczepienie tożsamości i moralna asymetria, którą można podzielić na dwa wymiary:
1. Iluzja „Wyjątkowości” (Ja to nie Oni)
Psychologia społeczna zna mechanizm, w którym jednostka próbując zyskać akceptację gospodarzy, odcina się od własnej grupy. W oczach córki mojej koleżanki „emigranci” to zawsze ci inni – głośni, roszczeniowi, nadużywający socjalu. Sama siebie postrzega jako tę „lepszą”, która zapracowała na swój sukces. Głosując na partię antyemigracyjną w UK, kupuje sobie złudne poczucie przynależności do brytyjskich gospodarzy, kompletnie ignorując fakt, że dla rodowitego, ksenofobicznego Brytyjczyka ona i tak pozostanie cudzoziemką.
2. Meblowanie życia z bezpiecznych trybun
Drugi wymiar tego paradoksu to decydowanie o losie kraju bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji tych decyzji. Córka koleżanki w brytyjskiej codzienności korzysta z pełni praw demokracji zachodniej – z publicznej służby zdrowia (NHS), wolności obywatelskich, praw kobiet i tolerancji. Jednocześnie w polskich wyborach oddaje głos na Konfederację – partię skrajnie prawicową, która prawa kobiet drastycznie ogranicza.
Mamy tu do czynienia z „kibicowaniem z bezpiecznych trybun”. Jeśli jej głos doprowadzi do kryzysu społecznego lub odebrania kolejnych praw dziewczętom w Polsce, ona tego nie odczuje. Wyłączy telewizor w Londynie, podczas gdy koszty jej „ideologicznego wyboru” poniosą kobiety żyjące tutaj, na miejscu.
Część III: Anatomia odwróconego ataku, czyli jak logika staje się „nienawiścią”
Najbardziej wstrząsający moment tej historii nastąpił jednak wtedy, gdy spróbowałam zderzyć jej postawę z elementarną logiką. Zwróciłam jej uwagę na potężną hipokryzję: żyje w liberalnym systemie w UK, a w Polsce głosuje na radykalną prawicę, podczas gdy ja – mieszkając tutaj – wybieram lewą stronę sceny politycznej.
W odpowiedzi zostałam oskarżona o... „nienawiść do własnego kraju”.
Ten moment idealnie obnażył mechanizm obronny, jakim jest projekcja. Kiedy wykazujesz komuś rażącą sprzeczność w jego zachowaniu, wywołujesz u niego potężny dysonans poznawczy. Ponieważ jej postawy nie dało się obronić merytorycznie, najprostszą drogą ucieczki był emocjonalny atak i odwrócenie pojęć.
W świecie wypaczonego, prawicowego dyskursu zmonopolizowano pojęcie patriotyzmu. Wytknięcie egoizmu osobie na emigracji lub walka o równe prawa i tolerancję (postulaty lewicy) zostają zrównane z „nienawiścią do Polski”. Z kolei jej głos – osoby, która opuściła kraj, nie płaci tu podatków i rzuca kłody pod nogi swoim rodaczkom – został w jej własnych oczach zracjonalizowany jako akt miłości do ojczyzny.
Podsumowanie i osobista lekcja
Ta sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniu, jak bardzo ideologia potrafi zaślepić człowieka na własne sprzeczności. Emigracja daje niezwykłą wolność, ale odcięcie pępowiny od kraju rodzinnego przy jednoczesnym braku pełnego zakorzenienia w nowym miejscu tworzy tożsamościową próżnię. W tej próżni łatwo zatracić empatię.
To nie ja nienawidzę swojego kraju. Ja w nim żyję i chcę, by był bezpieczny i otwarty. To ona nie potrafi unieść odpowiedzialności za to, że z bezpiecznego dystansu bawi się losem ludzi, którzy w tym kraju zostali. Prawda o syndromie zamykanej drabiny boli, ale zapisuję ją tutaj, by pamiętać, że ludzki egoizm potrafi ubrać się w najbardziej patriotyczne piórka.