Anatomia wymówki. Trzy kłamstwa, którymi karmi Cię Twój lęk przed rokiem 2027
Najwygodniejsza klatka świata
Łatwo jest chcieć zmian, dopóki odpowiedzialność za ich brak leży po stronie innych. Narzekanie przy rodzinnym stole, złośliwe komentarze w mediach społecznościowych i zbiorowe współczucie nad stanem państwa to nasz narodowy sport . Jesteśmy ekspertami od diagnozowania cudzych błędów. Jednak w momencie, gdy na horyzoncie pojawia się realna alternatywa, a w powietrzu zawisa proste hasło: „zróbmy to sami”, w naszych głowach natychmiast uruchamia się potężna, doskonale naoliwiona fabryka genialnych usprawiedliwień.
Przejście od teorii do praktyki zawsze boli. Twój ewolucyjnie zaprogramowany mózg nie chce biec do kuźni, gdzie sypią się iskry, trzeba podwinąć rękawy i podjąć ciężką, fizyczną pracę. (Czy cięższą niż w stajni?) On woli bezpieczny, choć duszny i przewidywalny kąt w stajni. Środowisko, które dobrze zna – nawet jeśli pachnie marazmem i porażką. Dlatego, gdy zbliża się moment decyzji, Twój wewnętrzny sabotażysta zaczyna szeptać Ci do ucha trujące bajki. Mają one tylko jedno zadanie: rozgrzeszyć Cię z bierności i usprawiedliwić Twój brak działania. Czas te kłamstwa głośno nazwać, wyciągnąć na światło dzienne i rozbić na kawałki.
Kłamstwo pierwsze: „Nie mam na to pieniędzy” (Mit milionowych budżetów)
Wydaje nam się, że polityka, zmienianie rzeczywistości i tworzenie ruchów społecznych to elitarna zabawa dla oligarchów, rekinów biznesu i ludzi z nieograniczonym kapitałem. Patrzysz na stan swojego konta, myślisz o comiesięcznych opłatach i kalkulujesz: „Gdzie ja, z moją minimalną pensją, do wielkich zmian? Przecież bez milionów nikt mnie nie usłyszy”.
To fundamentalny błąd myślenia i pułapka, w którą system chce, abyś wpadł. Najdroższe w dzisiejszej polityce są billboardy zasłaniające krajobraz, profesjonalne spoty telewizyjne, armie opłacanych hejterów oraz agencje PR-owe. To są narzędzia starego, skostniałego systemu, służące do topornego ogłupiania tłumu i kupowania uwagi.
Oddolny, autentyczny ruch nie potrzebuje na starcie milionów złotych. Potrzebuje smartfonów, darmowych komunikatorów, internetu i... Twojego czasu. Prawdziwym, najtrwalszym kapitałem w walce o zmianę jest zaufanie oraz sieć ludzkich rąk. Jeśli masz wokół siebie dziesięciu zdeterminowanych, lojalnych i pracowitych ludzi, macie w tej chwili większą siłę rażenia niż partyjna machina z milionową subwencją, której tak naprawdę nikt nie lubi i nikt nie szanuje. Pieniądze kupują puste zasięgi. Zaangażowanie tworzy historię.
Kłamstwo drugie: „Nie znam się na prawie i procedurach” (Mit wszechwiedzącego eksperta)
Paragrafy, urzędy, skomplikowane formularze rejestracyjne, kodeksy i ordynacja wyborcza. Na samą myśl o zderzeniu z biurokracją dostajesz gęsiej skórki. Wydaje Ci się, że aby założyć komitet, stowarzyszenie lub w ogóle zacząć rozmawiać z urzędnikami, musisz posiadać co najmniej tytuł profesora prawa konstytucyjnego i zjeść zęby na administracji publicznej.
Czas przestać mitologizować współczesnych polityków. Spójrz na nich trzeźwym okiem – większość z tych, którzy decydują o Twoim życiu, nie ma zielonego pojęcia o ustawach, nad którymi bezrefleksyjnie głosują. Oni nie są ekspertami. Procedury, pisanie wniosków i kwestie formalne po prostu zlecają opłacanym urzędnikom.
Prawa i logistyki formalnej można się nauczyć tak samo, jak obsługi nowej kosiarki, programu komputerowego czy jazdy samochodem. Instrukcje krok po kroku, jak zarejestrować stowarzyszenie zwykłe, rejestrowe czy komitet wyborczy, są ogólnodostępne w sieci, opisane prostym językiem na portalach organizacji pozarządowych. To nie jest wiedza tajemna, dostępna tylko dla wybranych. To jest zwykłe rzemiosło. Nie musisz być wybitnym prawnikiem. Musisz być kimś, kto potrafi czytać instrukcje ze zrozumieniem, wykazuje się elementarną skrupulatnością i bezkompromisowo pilnuje kalendarza oraz terminów. Tylko tyle i aż tyle.
Kłamstwo trzecie: „Wyśmieją mnie” (Najgorszy, paraliżujący lęk przed opinią)
To prawdopodobnie najpotężniejsza blokada, zakorzeniona głęboko w naszej mentalności. Słyszysz ten głos w głowie? „Co powie rodzina przy niedzielnym rosole? Co powiedzą znajomi z pracy, kiedy dowiedzą się, że w coś się angażuję? Pomyślą, że mi odbiło, że pcham się do koryta, albo że bawię się w naiwnego Don Kichota walczącego z wiatrakami”. Strach przed krzywym wzrokiem sąsiada i szeptami za plecami paraliżuje Polaków bardziej niż kontrole ze skrabówki czy kryzys ekonomiczny.
Powiedzmy sobie prawdę prosto w oczy: tak, wyśmieją Cię. Na samym początku dokładnie tak będzie. Ludzie pogrążeni w marazmie, zmęczeni własną bezsilnością, panicznie boją się tych, którzy próbują się z tego letargu wyrwać. Dlaczego? Ponieważ Twój ruch, Twoja odwaga i Twoje działanie bezlitośnie obnażają ich własne tchórzostwo i lenistwo.
Będą szydzić, rzucać ironiczne uwagi i prorokować Ci porażkę tylko po to, żeby ściągnąć Cię z powrotem na dół – do bezpiecznego poziomu stajennego, w którym sami tkwią. Jednak ten śmiech milknie w ułamku sekundy, gdy pojawiają się pierwsze, mierzalne efekty Twojej pracy. Gdy zobaczą, że nie odpuszczasz, a wokół Ciebie gromadzą się inni. Wtedy następuje magiczna transformacja: ci sami ludzie, którzy wczoraj pukali się w czoło, pierwsi ustawią się w kolejce po sukces, klepiąc Cię po plecach i mówiąc: „Wiesz, ja od samego początku wiedziałem, że Ci się uda i trzymałem kciuki”.
Zdejmij pancerz z wymówek
Rok 2027 zbliża się wielkimi krokami, nieubłaganie odliczając kolejne miesiące. Czas ucieka, a wraz z nim szansa na rozdanie kart na własnych warunkach. Możesz wejść w ten kluczowy rok z pełnym zestawem logicznych, niezwykle eleganckich i intelektualnie uzasadnionych usprawiedliwień, dlaczego postanowiłeś zostać w domu i znowu wybrać rolę biernego widza.
Możesz to zrobić. Tylko błagam – gdy nadejdzie moment rozliczeń, nie nazywaj tego wtedy „brakiem alternatywy” albo „złym losem”. Jeśli nie zrobisz nic, to nie będzie to wina układów, braku pieniędzy czy skomplikowanego prawa. To będzie Twój własny, świadomy, wolny wybór – wybór ciepłej, bezpiecznej i dusznej stajni.
Tymczasem prawdziwa kuźnia zmian stoi otwarta. Jest w niej gorąco, czeka ciążka praca, ale to tam wykuwa się przyszłość. Młot leży na stole. Wszystkie narzędzia masz w zasięgu ręki. Możesz zostać Kowalem, Magiem, Architektem swojego losu. Twój ruch.